Przejdź do głównej treści

Płyty inspirowane programem "Muzyka spod igły" - Sprawdź

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Full Dimensional Sound (1954) — legendarna płyta demonstracyjna Capitol Records

Historia kultowej płyty audiofilskiej Capitol SAL 9020 z 1954 roku oraz krótki przewodnik po płytach testowych i demonstracyjnych na winylu.

płyta-testowa-capitol-full-dimensional-sound-1954

 płyta testowa winyl, płyta demonstracyjna hi-fi, Capitol Full Dimensional Sound, płyty audiofilskie, Deutsche Grammophon Disk-Test, Ortofon płyta testowa

Full Dimensional Sound (1954) — legendarna płyta demonstracyjna Capitol Records

 

Płyta, która uczyła słuchać

Muzyka spod Igły · VinylSpot

Są płyty, które kupuje się dla muzyki. I są takie, które kupuje się dla czegoś więcej — dla tego, co ta muzyka miała udowodnić. Ta druga jest dziś bohaterką naszej historii.

Capitol Records, rok 1954

Rok 1954. Stereo jeszcze nie istnieje na rynku konsumenckim, ale amerykański przemysł fonograficzny już wie, że nadchodzi rewolucja — high fidelity. Capitol Records postanawia to udowodnić i wydaje album, który dziś, siedemdziesiąt lat później, uchodzi za jeden z najbardziej rozpoznawalnych dokumentów tamtej epoki wśród kolekcjonerów płyt audiofilskich: „Full Dimensional Sound: A Study In High Fidelity".

To nie jest zwykły longplay. To manifest. Box, w którym obok samej płyty (SAL 9020) znajduje się jedenastostronicowa książeczka „Fidelity and Illusion" — pióra Charlesa Fowlera, redaktora „High Fidelity Magazine". Fowler tłumaczy w niej czytelnikowi, na czym w ogóle polega złudzenie wysokiej wierności dźwięku i jak je rozpoznać. To swego rodzaju elementarz nowej religii audiofilskiej, spisany, zanim jeszcze ta religia miała własny język.

Sama płyta jest równie przemyślana jak książeczka. Strona pierwsza to popularna muzyka taneczna i jazz — Ray Anthony, Stan Kenton, June Hutton z Axelem Stordahlem. Strona druga, sygnowana już jako „Capitol Classics", to fragmenty Głazunowa, Czajkowskiego, Blocha i Szostakowicza w wykonaniu czołowych orkiestr swojego czasu. Dwa różne światy muzyczne, połączone jednym zadaniem: sprawdzić, na co stać sprzęt, na którym się ich słucha.

Dziś taki komplet — płyta plus książeczka w dobrym stanie — to rzadkość. Większość egzemplarzy, które trafiają na rynek, dawno zgubiła broszurę albo ma ją w stanie nie do pokazania. Ten, który mamy w VinylSpot, zachował się w komplecie — i to jest jego prawdziwa wartość: nie tylko muzyczna, ale dokumentalna.

Dwa gatunki płyt testowych

Przy okazji tej płyty warto rozróżnić coś, co często się myli: płyty demonstracyjne i płyty testowe to nie to samo, choć obie kategorie trafiają czasem do jednej szuflady „ciekawostki dla kolekcjonerów sprzętu".

Płyty demonstracyjne — jak właśnie „Full Dimensional Sound" czy późniejsze „Stereo Special" wytwórni Stereo Gold Award — grają prawdziwą muzykę, dobraną tak, żeby efektownie pokazać możliwości sprzętu: szeroką scenę stereo, dynamikę, barwę instrumentów. To płyty do słuchania — tyle że słuchania z intencją, „sprawdzam, co potrafi mój gramofon", a nie tylko „lubię tę muzykę".

Płyty czysto techniczne to zupełnie inna liga. Nie ma tam melodii — są sygnały kontrolne: tony testowe do sprawdzenia siły docisku igły, antiskatingu, balansu kanałów, separacji stereo. Takie płyty wydawały największe wytwórnie — również Deutsche Grammophon ze swoim „Disk-Test" — ale też firmy zajmujące się bezpośrednio sprzętem gramofonowym, jak Ortofon, których testowe płyty do dziś krążą wśród serwisantów i audiofilów jako narzędzie pracy, nie przedmiot kolekcjonerski w klasycznym sensie.

Tak na marginesie — w VinylSpot też mamy swoją płytę testową Ortofona. Używamy jej zresztą praktycznie: zanim płyta z kolekcji trafi do sprzedaży, warto sprawdzić, czy gramofon, na którym ją odsłuchujemy przed wystawieniem, gra tak, jak powinien. Bo błąd w ocenie stanu płyty czasem bierze się nie z płyty, tylko ze sprzętu.

Dlaczego to jest coś więcej niż płyta

Wracając do bohaterki: „Full Dimensional Sound" nie jest ani czysto techniczna, ani czysto muzyczna. Jest czymś pomiędzy — dowodem na to, że w 1954 roku wytwórnia płytowa potrafiła sprzedawać nie tylko piosenki, ale ideę postępu. To był moment, w którym słuchanie muzyki w domu zaczęło być traktowane jako doświadczenie technologiczne, niemal naukowe — i ta płyta jest jednym z pierwszych dokumentów tej zmiany świadomości.

Dla kolekcjonera to pozycja nie tyle „do odtwarzania", ile do posiadania. Kawałek historii audiofilstwa na półce — z dokładnie taką książeczką, jaką dostawał pierwszy nabywca siedemdziesiąt lat temu.


Egzemplarz z kolekcji Wojciecha Padjasa · audycja Muzyka spod Igły · RMF Classic.

 

  • Książeczka: „Broszura Fidelity and Illusion dołączona do płyty Capitol 1954"


Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz