Przejdź do głównej treści

Płyty inspirowane programem "Muzyka spod igły" - Sprawdź

Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Dziwne instrumenty w klasyce — czego jeszcze nie słyszeliście na winylu

Muzyka klasyczna kojarzy się ze smyczkami, fortepianem i sekcją dętą w ustalonych rolach. Ale kompozytorzy od wieków sięgali też po instrumenty, które dziś wydają się niemal kuriozalne — czasem dla efektu, czasem z czystej fascynacji nowym brzmieniem. Oto kilka takich przypadków, wszystkie udokumentowane na płytach.

  • dodano: 06-08-2026
Dziwne instrumenty w klasyce — czego jeszcze nie słyszeliście na winylu

 Harmonika szklana (Glasharmonika)

Instrument spopularyzowany w XVIII wieku przez Benjamina Franklina — dźwięk powstaje przez pocieranie mokrymi palcami krawędzi obracających się szklanych mis. Efekt jest eteryczny, niemal nierealny, dlatego chętnie sięgali po niego kompozytorzy epoki klasycyzmu. Mozart napisał na ten instrument osobne Adagio KV 356/617a, a Donizetti pierwotnie planował użyć go w słynnej scenie szaleństwa w „Łucji z Lammermoor" — ostatecznie zastąpiono go fletem, głównie z powodów praktycznych (harmonika szklana była trudna w transporcie i stroju). Bruno Hoffmann, jeden z niewielu koncertujących wirtuozów tego instrumentu w XX wieku, nagrał recital „Zauber der Glasharfe" z utworami Mozarta, Beethovena i mniej znanych kompozytorów epoki — LP dostępna zresztą w naszym katalogu.

Drumla (Jew's harp) — koncerty Albrechtsbergera

Jeśli ktoś sądzi, że drumla to instrument ludowy bez większych ambicji artystycznych, niech posłucha Johanna Georga Albrechtsbergera — wiedeńskiego teoretyka muzyki i nauczyciela młodego Beethovena. Między 1769 a 1771 rokiem napisał cztery koncerty na drumlę i mandorę z orkiestrą (D-dur, Es-dur, E-dur, F-dur). To nie żart ani ciekawostka na marginesie jego dorobku — partytury przewidują użycie kilku drumli strojonych w różnych wysokościach, a partia solowa jest w pełni wirtuozowska. Najbardziej znane nagranie to płyta Fritza Mayra z Münchener Kammerorchester pod dyrekcją Hansa Stadlmaira (1981) — jeśli ktoś ma mieć w kolekcji tylko jedno nagranie muzyki na drumlę, to właśnie to.

Kowadła — Verdi i Wagner w kuźni

„Chór kowali" z „Trubadura" Verdiego to jeden z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów opery włoskiej — partytura dosłownie przewiduje uderzenia młotków w kowadła w rytm muzyki. Wagner poszedł dalej: w „Złocie Renu" (pierwszej części „Pierścienia Nibelunga") w scenie kuźni Nibelungów użył aż osiemnastu kowadeł grających w skomplikowanym rytmie polifonicznym — to jeden z najbardziej nietypowych fragmentów orkiestrowych XIX wieku, wymagający osobnej sekcji perkusyjnej wyłącznie do tego celu.

Armaty — Czajkowski i najsłynniejszy „instrument" audiofilski

Uwertura 1812 Piotra Czajkowskiego w finale przewiduje strzały armatnie — kompozytor napisał to dosłownie w partyturze, myśląc o wykonaniu plenerowym. Najsłynniejsze nagranie z prawdziwymi armatami to płyta wytwórni Telarc z 1979 roku: Erich Kunzel dyrygujący Cincinnati Symphony Orchestra (Cincinnati Pops), a strzały armatnie — trzy autentyczne XIX-wieczne działa użyczone przez Piąty Pułk Wirginii (Fifth Virginia Regiment) — nagrano osobno (24 różne ładunki, 16 strzałów o różnej sile) i zmiksowano z orkiestrą, co było pierwszym takim zabiegiem w technice cyfrowej. Efekt uboczny dla posiadaczy gramofonów: fala dźwiękowa niskiej częstotliwości jest tak potężna, że rowki płyty musiały zostać znacząco poszerzone, by w ogóle pomieścić ten sygnał — a mimo to wielu słuchaczy zgłasza, że igła dosłownie wyskakuje z rowka w momencie strzałów. To jedna z niewielu płyt klasycznych, które funkcjonują jako test odsłuchowy sprzętu.

Maszyna wiatrowa (Wind Machine / Aeoliphone)

Duży bęben z płótnem obracany korbą, imitujący wycie wiatru — użyty przez Richarda Straussa w „Symfonii alpejskiej" (burza w górach), przez Ravela w „Dafnisie i Chloe" oraz przez Ralpha Vaughana Williamsa w „Sinfonii Antartice" (gdzie wiatr jest właściwie osobnym bohaterem utworu inspirowanego wyprawą Roberta Scotta na biegun). To rzadki przypadek instrumentu w orkiestrze symfonicznej, który nie wydaje dźwięku muzycznego w klasycznym sensie, tylko czysty efekt akustyczny.

Cymbały węgierskie (Cimbalom)

Ludowy instrument strunowy uderzany młoteczkami, typowy dla muzyki węgierskiej i rumuńskiej, trafił do orkiestry symfonicznej głównie za sprawą Strawińskiego („Renard", 1916) i Kodálya („Háry János", 1926) — obaj kompozytorzy szukali brzmienia zakorzenionego w folklorze Europy Środkowej, którego żaden instrument orkiestry klasycznej nie był w stanie oddać.

Fale Martenota (Ondes Martenot)

Jeden z pierwszych instrumentów elektronicznych na stałe wpisanych w repertuar koncertowy — wynaleziony przez Maurice'a Martenota w 1928 roku, generuje dźwięk metodą elektroniczną, sterowaną wstążką lub klawiaturą. Kluczowe dzieło to „Turangalîla-Symfonia" Oliviera Messiaena (1948) — kompozytor uczynił z tego instrumentu pełnoprawnego solistę obok fortepianu, dając mu partie o ogromnym zakresie emocjonalnym, od delikatnych do przeraźliwie ekstatycznych.

Heckelfon

Bas obojowy skonstruowany na specjalne zamówienie Richarda Straussa przez firmę Heckel — kompozytor potrzebował instrumentu o niższym, ciemniejszym brzmieniu niż rożek angielski, by uzyskać efekty w operach „Salome" i „Elektra". Do dziś to instrument na tyle rzadki, że orkiestry często wypożyczają go specjalnie na potrzeby konkretnego wykonania.


Wszystkie powyższe realizacje istnieją na płytach winylowych — część z nich, jak recital Bruno Hoffmanna na harmonice szklanej, można znaleźć w naszym katalogu na VinylSpot.pl.


Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz