Dlaczego winyl brzmi gorzej przy środku płyty?
Krótka odpowiedź brzmi: nie zawsze brzmi gorzej. Długa odpowiedź jest znacznie ciekawsza.
Faktycznie istnieje zjawisko zwane inner-groove distortion — zniekształcenia przy końcu płyty, blisko etykiety. Fizyka jest prosta: im bliżej środka, tym krótszy odcinek rowka przypada na jeden obrót, tym trudniej igle nadążyć za modulacją. To właśnie ten problem RCA chciało rozwiązać swoim Dynagroove'em w latach 60.
Ale rzecz w tym, że skala tego zjawiska zależy od kultury nagrań — i to bardzo.
Japońskie wytwórnie — Toshiba, Denon, Victor — traktowały ten problem poważnie już na etapie masteringu. Czas na płycie był krócej wypełniony, poziomy nagrania ostrożniej dobrane, a cisza między utworami szersza. Efekt? Środek japońskiej płyty często brzmi lepiej niż środek europejskiego odpowiednika tego samego nagrania. Dlatego japońskie tłoczenia są wśród kolekcjonerów tak cenione — i dlatego w VinylSpot nigdy nie schodzą poniżej 99 złotych.
Amerykanie grali odważniej — głośniej, z większą dynamiką, często do ostatniego centymetra płyty. Europejczycy gdzieś pośrodku, choć Deutsche Grammophon i Decca potrafiły robić cuda.
Jest jednak drugi czynnik, o którym mówi się rzadziej: geometria wkładki. Nawet najlepsza płyta będzie brzmiała gorzej, jeśli igła nie jest ustawiona zgodnie ze standardem, dla którego płyta była tłoczona. Standard IEC obowiązuje w większości europejskich i amerykańskich gramofonów. Standard JIS — w japońskich modelach vintage. Różnica w punktach zerowych jest mała — ale słyszalna.
Dlatego w ofercie VinylSpot jest płyta kalibracyjna z trzema wersjami szablonu Baerwald: IEC, DIN i JIS. Nie po to, żeby komplikować życie — ale żeby dać słuchaczowi narzędzie, które pozwoli wydobyć z płyty to, co inżynierowie w niej zostawili. Resztę zrobi dobra płyta i cierpliwe ucho.