Słuchanie na mokro — czyli wet playing — to technika, w której przed odtworzeniem nanosi się na płytę cienką warstwę płynu (wody lub specjalnego preparatu). Igła jedzie po mokrej powierzchni.
Dlaczego to działa i dlaczego ktoś w ogóle na to wpadł:
Suchy rowek i sucha igła generują tarcie, a tarcie przy prędkości kontaktu igły oznacza temperaturę — van den Hul mierzył do 160°C w strefie kontaktu. Wilgoć redukuje tarcie i temperaturę. Efekt uboczny: kurz przestaje "latać" — przyczepia się do płynu, nie do igły. Szum między ścieżkami — ten charakterystyczny cichszy szum tła — wyraźnie spada. Wielu słuchaczy opisuje brzmienie na mokro jako ciemniejsze, bardziej analogowe, z lepiej kontrolowanymi sybilatami.
Skąd się wzięło — Japonia, lata 60. i 70. Audiofile eksperymentowali z wodą destylowaną, potem pojawiły się dedykowane płyny. W pewnym momencie niektóre studia masteringowe w Japonii odsłuchiwały referencyjne tłoczenia wyłącznie na mokro, bo uważali, że to jedyna metoda, która nie degeneruje płyty podczas odsłuchu kontrolnego.
Ale jest haczyk — i to poważny. Płyn musi odparować lub zostać usunięty zanim włożymy płytę do koperty. Mokra płyta w kopercie to pleśń. Nie po tygodniu — po kilku dniach. To dlatego spray vinylspot z przewodnością 0,5 µS/cm jest do tego celu — ultraczysta woda nie zostawia osadu mineralnego po odparowaniu.